Fundacja Zygmunta Starego » Artykuły http://fundacjazygmuntastarego.krzysztofbudziakowski.pl Strona internetowa Fundacji Zygmunta Starego Wed, 15 May 2024 11:23:26 +0000 pl-PL hourly 1 ……. http://fundacjazygmuntastarego.krzysztofbudziakowski.pl/wpis/bylemwydawca/ http://fundacjazygmuntastarego.krzysztofbudziakowski.pl/wpis/bylemwydawca/#comments Tue, 04 Apr 2023 13:50:00 +0000 http://fundacjazygmuntastarego.krzysztofbudziakowski.pl/?p=3263 gr_4
Takie wspomnienie trzeba zacząć od wyjaśnienia, co znaczy sam tytuł i jakiej dotyczy sytuacji. Była ona zupełnie niewyobrażalna dla tych, którzy nie żyli w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego wieku, a więc na przykład dla moich wnuków. Nie istniały internet ani telefonia komórkowa, na przydział telefonu stacjonarnego trzeba było czekać kilkanaście lat. W Polsce absolutną władzę miała Polska Zjednoczona Patia Robotnicza, która tę władzę otrzymała z nadania sowieckiego najeźdźcy i która tej władzy używała przede wszystkim w celu zabezpieczenia jego interesów mocarstwowych i ideologicznych. Prasa, wszelkie wydawnictwa, radio i telewizja były całkowicie nadzorowane przez Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk nazywany potocznie cenzurą. Wolność słowa, która dzisiaj jest oczywistością, wtedy praktycznie była nie do pomyślenia. System socjalistyczny wszystko kontrolował i starał się podporządkować swojej ideologii. Bycie „podziemnym” wydawcą oznaczało więc działanie poza tym systemem, nielegalne, sprzeczne z obowiązującym wtedy prawem, zagrożone więzieniem i represjami ze strony policji politycznej tego systemu, czyli Służby Bezpieczeństwa.

W 1979 roku rozpocząłem studia filozoficzne na Uniwersytecie Jagiellońskim. Na ten całkowicie niepraktyczny kierunek zagnało mnie pragnienie odnalezienia sensu własnej egzystencji. Spodziewałem się, że ceną za tę możliwość będzie nieustanne narażenie na nachalną propagandę i konieczność poznawania marksizmu i leninizmu, choć miałem nadzieję na zrozumienie klasycznej filozofii oraz różnych idei, a przede wszystkim na uporządkowanie wewnętrznego chaosu myślowego i emocjonalnego. Znalezienie odpowiedzi na pytanie, jaki jest sens życia człowieka.

Tak to sobie wyobrażałem i na to się przygotowywałem. Szedłem na studia z nadziejami i obawami, ale rzeczywistość zupełnie mnie zaskoczyła. Ku swojemu zdumieniu trafiłem do oazy wolnej myśli, jaką był Instytut Filozofii UJ, naturalnie nie w znaczeniu

]]>
http://fundacjazygmuntastarego.krzysztofbudziakowski.pl/wpis/bylemwydawca/feed/ 0
…….. http://fundacjazygmuntastarego.krzysztofbudziakowski.pl/wpis/komentarze-bezpartyjne/ http://fundacjazygmuntastarego.krzysztofbudziakowski.pl/wpis/komentarze-bezpartyjne/#comments Tue, 04 Apr 2023 13:39:18 +0000 http://fundacjazygmuntastarego.krzysztofbudziakowski.pl/?p=3288 gr_5
Po czyjej jestem stronie?

W Powidokach Andrzej Wajda świetnie pokazał mechanizm funkcjonowania komunizmu w Polsce lat 50. XX wieku i metody zaszczuwania ludzi, a także to, na czym polegała demokracja socjalistyczna. Dwukrotnie w filmie powtórzone zostaje pytanie, które doskonale oddaje tamtą atmosferę. Mam poczucie, że narracja, która funkcjonuje od mniej więcej 2005 roku w polskich debatach politycznych, to narracja wymuszająca odpowiedź na to samo pytanie:

„Po czyjej jesteś stronie?”.

To w demokracji socjalistycznej było najważniejsze. Chciałbym uczestniczyć w normalnej dyskusji o problemach naszego kraju, o tym, co leży w jego interesie i co dla tego interesu można zrobić. W wielu sprawach byłbym krytyczny w stosunku do działań władzy i w wielu w stosunku do opozycji, licząc na wysłuchanie i uwzględnienie takiej krytyki. Uczestnicy z wszystkich stron sporu uniemożliwiają jednak prowadzenie takiej dyskusji: nienawiścią, pogardą, zaszczuwaniem i odmawianiem drugiej stronie prawa do istnienia. Uniemożliwiają normalne funkcjonowanie demokracji. I to pytanie „socjalistycznych demokratów”: „Po czyjej jesteś stronie?”. Po czyjej jestem stronie? Na pewno nie po waszej.

Polska–Rosja. Zwycięstwo głupoty

W czasie II wojny światowej Niemcy zabili około sześciu milionów obywateli polskich. Około trzech milionów Polaków etnicznych i około trzech milionów obywateli polskich, których uznali za Żydów. Niemcy rozstrzeliwali, gazowali, wieszali, torturowali, robili zastrzyki dosercowe z fenolu, topili dzieci w dołach kloacznych. Lista tych zwyrodniałych metod i okrucieństw jest długa. Rosjanie zamordowali około pół miliona Polaków, nigdy jednak nie zbliżyli się do poziomu zdziczenia naszych zachodnich sąsiadów. Gdyby Rosjanie nie uwolnili Polski od Niemców, ci, zgodnie ze swoim precyzyjnym Generalplan Ost, w bestialski sposób zamordowaliby większość Polaków, pozostawiając przy życiu tylko około trzech milionów niewykształconych pracowników

]]>
http://fundacjazygmuntastarego.krzysztofbudziakowski.pl/wpis/komentarze-bezpartyjne/feed/ 0
…. http://fundacjazygmuntastarego.krzysztofbudziakowski.pl/wpis/ludzie-malpoksztaltni/ http://fundacjazygmuntastarego.krzysztofbudziakowski.pl/wpis/ludzie-malpoksztaltni/#comments Wed, 23 Feb 2022 14:11:25 +0000 http://fundacjazygmuntastarego.krzysztofbudziakowski.pl/?p=3032 gr_1-1
Na obrazie Eugeniusza Muchy Naznaczeni czerwienią1 twarze ludzi są w różnym stopniu pomalowane czerwoną farbą. Można ten obraz odczytywać jako symbol stawania się homo sovieticusem pod wpływem ustroju realnego socjalizmu. Czy taka diagnoza, czy taka sugestia jest jednak uprawniona? Czy realny socjalizm mógł rzeczywiście stwarzać „nowego człowieka”? Czerwonego człowieka? Czy polityka może być silniejsza od biologii?

Homo sovieticus

Aleksandr Zinowiew przekonywał nas, że tak. Według niego ten ustrój miał wielką moc sprawczą. Po rewolucyjnym zniszczeniu szacunku dla tradycyjnej kultury i hierarchicznych światopoglądów najważniejszą cechą nowego człowieka stała się bezgraniczna pogarda dla dotychczasowych systemów wartości moralnych, intelektualnych i estetycznych. Automatycznie prowadziło to do uzyskania przez niego nachalnej, prostackiej pewności siebie, bo bycie takim, jakim się jest z natury i takim, jak większość ludzi z najniższych warstw społecznych, prezentowane było jako nowy wzorzec godny szacunku. Bez świadomości, że ten wzorzec to wzorzec miernoty. Ważną cechą homo sovieticusa, jak pisze Zinowiew, jest niezwykle silne pragnienie przynależności do „kolektywu”, przynależności do tej najprymitywniejszej większości, która przestała dostrzegać swój prymitywizm i przestała się go wstydzić. Taki „kolektyw” nie ma oczywiście poglądów, a tylko stereotypy zachowań. I nie jest warstwą wyłącznie ludzi nieposiadających wykształcenia. Najgroźniejszy homo sovieticus ma formalne wykształcenie, jest natomiast barbarzyńcą kulturowym i światopoglądowym. Jest osobnikiem o moralności zależnej od okoliczności. Zinowiew w książce Homo sovieticus stwierdza:

Homosos jest uniwersalny. Gdy trzeba, zdolny jest do każdej podłości. Pod warunkiem oczywiście, że nie będzie za to ukarany. Gdy może, zdolny jest do każdego dobrego uczynku, jeśli zostanie on właściwie oceniony przez kolektyw lub kierownictwo. Homosos jest istotą, z której – w zależności od potrzeb i sytuacji – można ulepić wszelkie pożądane społecznie postacie2.

Skoro stara się być taki jak inni, jak większość, traci – nie zauważając tego – wolność. Zyskuje zaś – robiąc to, co większość – zwolnienie z indywidualnej odpowiedzialności. Traci samodzielność myślenia, zyskuje poczucie siły, jaką ma tłum. Taką charakterystykę homo sovieticusa w sensie psychicznym przyjmowali po Zinowiewie też Michaił Heller i Leszek Kołakowski.

W Związku Sowieckim w latach 20. XX wieku podjęto próbę stworzenia nowego człowieka również w sensie biologicznym. Badania te i eksperymenty prowadził rosyjski biolog profesor Ilja Iwanow na polecenie władz komunistycznych. Iwanow eksperymentował w trakcie wypraw do Afryki oraz w specjalnie do tego stworzonym ośrodku w Suchumi. Podejmował próby zapłodnienia zarówno szympansic nasieniem ludzkim, jak i kobiet nasieniem szympansów3. Wszystkie te próby na szczęście skończyły się kompletnym niepowodzeniem, choć świadczą o skali ideologicznego szaleństwa komunistów. W tej sprawie Zło niestety nie powiedziało ostatniego słowa. Projekt miał osobiste wsparcie Stalina, jak jednak zrozumieć to, że do udziału w eksperymentach kobiety zgłaszały się na ochotnika?

1. Olej, płótno; 50 cm x 73 cm (kolekcja prywatna).
2. A. Zinowiew, Homo sovieticus, Polonia Book Fund LTD, Londyn 1984, s. 183.
3. A. Westoll, Szympansy z azylu Fauna, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2013, s. 58.


]]> http://fundacjazygmuntastarego.krzysztofbudziakowski.pl/wpis/ludzie-malpoksztaltni/feed/ 0 ….. http://fundacjazygmuntastarego.krzysztofbudziakowski.pl/wpis/my-polani/ http://fundacjazygmuntastarego.krzysztofbudziakowski.pl/wpis/my-polani/#comments Thu, 04 Jan 2018 14:35:51 +0000 http://fundacjazygmuntastarego.krzysztofbudziakowski.pl/?p=2121 gr_2Wydawałoby się, że chrześcijaństwo zaspokaja nasze podstawowe pragnienie metafizyczne, jakim jest chęć poznania Największej Tajemnicy Świata. Sondaże przeprowadzone w ostatnich latach przez ośrodki badania opinii publicznej w Polsce, przyniosły jednak zaskakujące wyniki wskazujące na zagubienie i niepewność większości respondentów. Kilka procent z podających się za chrześcijan czy katolików nie wierzy w istnienie Boga! We wszystkie dogmaty katolickie, również w życie po śmierci i zmartwychwstanie, wierzy tylko ok. 35 %, ale i w tej grupie większość ma jednocześnie przekonania pochodzące z innych religii jak np. wiarę w reinkarnację. Minęło ponad 1000 lat od wprowadzenia chrześcijaństwa na naszych ziemiach, a królują tu herezje i kucanie zamiast klękania w kościołach.

  Jak wiadomo, wszystko zaczęło się od Mieszka I, lecz chrystianizacja powszechna dokonała się za czasów jego syna Bolesława. Plan zapewne był taki: zostać najpierw królem słowiańskim a później może nawet … cesarzem. Wiele na to wskazuje.

    Bolesław kontynuował przełomowy projekt polityczny swego ojca, natomiast marzenia i rozmach miał znacznie większe. Agenturę wpływu wśród dostojników cesarstwa opłacał sowicie, bez zachowania dyskrecji, a nawet w sposób manifestacyjny. Budziło to prawie spazmatyczne oburzenie kronikarza biskupa Thietmara i innych, ale wśród większości budowało wizerunek niezwykle bogatego i szczodrego księcia.

   Szukał Bolesław również protektorów kościelnych, stąd jego świetne relacje z biskupem praskim Wojciechem, późniejszym świętym, którego do kłopotów doprowadził pewien sen. Przyśnił mu się mianowicie Jezus, który powiedział: „Jam jest Jezus Chrystus, którego sprzedano i oto znowu sprzedają mnie Żydom, a ty sobie chrapiesz”. Sen ten objaśnił Wojciechowi jego przełożony: „Gdy chrześcijanina sprzedaje się Żydom, to sprzedaż odczuwa sam Chrystus, gdyż myśmy Jego ciałem i członkami, w Nim się ruszamy i jesteśmy”. Praga była wtedy jednym z największych centrów handlu ludźmi, którym zajmowali się przede wszystkim kupcy żydowscy i arabscy. Rozpoczął więc Wojciech walkę z handlem chrześcijanami a także wykupywał ich z niewoli. Jego działania były jednak bezskuteczne wobec wielkości dochodów uzyskiwanych w tym procederze. Postanowił zatem opuścić Pragę.

   Ambicje Bolesława jednocześnie szły w parze z planami bardzo mu życzliwego Ottona III, który zamierzał odbudować cesarstwo. Łatwo możemy te plany odczytać choćby  z miniatury w Ewangeliarzu wykonanym w klasztorze Reichenau na zamówienie cesarza. Przedstawiono na niej cztery koronowane postaci składające hołd Ottonowi III. Są tam one nazwane następująco: Roma, Galia, Germania i Sclavinia. Sclavinia czyli słowiańszczyzna. Te cztery krainy, te cztery królestwa, miały w planie Ottona stanowić części jego cesarstwa.

   Kandydat na króla Słowiańszczyzny mógł być wyłącznie jeden – Bolesław, a był to wtedy nie byle kto. Pochodził z ważnego i wpływowego rodu Piastów, a przez matkę – z rodu Przemyślidów władających Czechami. Jego ciotka Adelajda to prawdopodobnie pierwsza żona króla Węgier Stefana, jego siostra Świętosława, najpierw królowa Szwecji, a później Danii, Norwegii i … Anglii! Jej synowie, czyli siostrzeńcy Bolesława i wnuki Mieszka I, to znani nam potężni królowie północy: Olof I, Harald I i Kanut Wielki. Piastowie stworzyli świetnie zorganizowane państwo i uzyskiwali olbrzymie dochody z niezwykle efektywnej działalności gospodarczej. Nie było tak, jak by chcieli niektórzy, że dopiero w X wieku przyszli „Niemcy” i nauczyli nas wszystkiego. Bolesław w sposób naturalny marzył więc o władzy większej niż miał, a czytając opisy jego pewności siebie, przebiegłości i bogactwa, możemy być pewni, że się w tych marzeniach nie ograniczał.

]]>
http://fundacjazygmuntastarego.krzysztofbudziakowski.pl/wpis/my-polani/feed/ 0
…… http://fundacjazygmuntastarego.krzysztofbudziakowski.pl/wpis/dusza-polska-na-kozetce-terapeutycznej/ http://fundacjazygmuntastarego.krzysztofbudziakowski.pl/wpis/dusza-polska-na-kozetce-terapeutycznej/#comments Tue, 11 Aug 2015 09:48:32 +0000 http://fundacjazygmuntastarego.krzysztofbudziakowski.pl/?p=2044 gr_3
„Za młodych lat szeptałem żarliwie i skrycie
Modlitwę o wydarzeń tragicznych przeżycie”

Bolesław Leśmian

Przyzwyczailiśmy się sądzić wyniośle, że przeznaczenie to coś, w co wierzą tylko ludzie starsi, niewykształceni, z małych ośrodków i że ono nie istnieje. Jest jednak inaczej. Przeznaczenie istnieje, choć nie jest zapisane w gwiazdach. Determinuje je, jak to już Heraklit zauważył, charakter człowieka formowany w pierwszych latach życia pod wpływem wychowania oraz relacji z rodzicami i najbliższym otoczeniem. Kształtowane są wtedy najważniejsze przekonania na temat świata, tego kim jesteśmy i… kim powinniśmy się stać. Także na temat naszej przynależności rodzinnej a następnie społecznej i narodowej. Znaczna część tych przekonań jest nieuświadomiona. Przeznaczenie jest więc zapisane w najgłębszych strukturach naszej psychiki. Heraklit wiedział, że charakter jako zespół cech sterujących naszym życiem określa nasz los. Ten pogląd uzyskał jednak naukowe przesłanki dopiero w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat. Myśl o istnieniu przeznaczenia jako czegoś, czemu jesteśmy podporządkowani, budzi lęk – ale Prozakiem przeznaczenia odmienić się nie da.

Czy Polakami rządzi przeznaczenie? Czy jest ono dobre? A jeśli nie jest, to czy da się je pokonać i zmienić?

We współczesnej psychologii, powstawanie i funkcjonowanie charakteru dobrze wyjaśnia teoria skryptu Erica Berne. Skrypt jest według niej podświadomym planem życiowym, który tworzy się w każdym człowieku w okresie dzieciństwa. Wyrażanie przez rodziców i dziadków określonych przekonań ma kształtujące znaczenie dla ich dzieci czy wnuków, które właśnie te wartości i postawy przyjmują jako własne. Skryptem staje się sposób w jaki zaczynają one rozumieć otaczającą je rzeczywistość a następnie kierować swoim życiem.

Z pokolenia na pokolenie wpajane są również poglądy dotyczące tożsamości, przynależności, zalet, wad, poczucia własnej wartości, wstydliwych zdarzeń, obowiązków i lęków. Rodzice i dziadkowie mówią o nich, ale duża część przekazu dokonuje się również niewerbalnie: ton głosu, aprobata lub dezaprobata i inne emocje komunikowane wyrazem twarzy oraz gestami to sygnały wystarczające do edukacji dziecka pragnącego akceptacji. Dziecka czującego, że tylko lojalnością i podporządkowaniem może ją uzyskać. Częścią kształtującej się w tym okresie indywidualnej, ludzkiej świadomości i podświadomości jest także identyfikacja narodowa. Każdy z nas w dzieciństwie buduje z dostarczanych mu przez otoczenie przekonań, mechanizmy – bardzo potrzebne w dorosłym życiu – automatycznego, instynktownego reagowania.

Ostatecznie skrypt, objawiający się typem charakteru człowieka, staje się zespołem wewnętrznych determinant psychicznych. Uwarunkowań, które w przeważającej części nieświadome i ukryte, mają siłę sugestii hipnotycznych. Funkcjonują jako zasadniczo niezmienne struktury osobowości. Oprócz tych pozytywnych, wiele z nich może mieć działanie negatywne i pracować jak wrogie programy – „wirusy” – w programie operacyjnym komputera. Te destrukcyjne elementy naszego skryptu są kłamstwami i nieświadomym autosabotażem. Czarną mgłą w której działamy bez świadomości. W codziennym życiu i działaniu intuicje bazujące na szkodliwie zaprogramowanej podświadomości zazwyczaj wygrywają z rozumem.

g3 kopia

Energię nadają skryptowi zawarte w nim nieświadome uczucia. Ten rodzinny, emocjonalny „testament” jest wiedzą, którą się ma, ale o której się nie wie. W dorosłym życiu człowieka skrypt ujawnia się poprzez powtarzanie zakodowanych postaw, zachowań, wyborów i wzorów związków. Negatywne elementy skryptu są dążeniami o charakterze neurotycznym, które trwają tak długo, jak długo działają emocjonalne potrzeby stojące za nimi. Mają zazwyczaj charakter kompulsywny, a każde może rodzić nieokreślony lęk. Pogrążanie się w neurotycznych dążeniach i wymaganiach utrudnia a czasem całkowicie uniemożliwia uświadomienie sobie swoich autentycznych, rzeczywistych talentów i innych wartościowych cech. Skryptowe, nieświadome dążenia neurotyczne prowadzą do marnotrawienia sił konstruktywnych.

Międzypokoleniowa, cicha transmisja wartości i wytycznych ciągnie się od prapradziadków przez dzieci i wnuki na następne pokolenia. Dotyczy ona oczywiście wszystkich sfer życia każdego z nas, ale w tym także naszej przynależności narodowej. Zespół skryptowych uwarunkowań związanych z narodowością decyduje więc czym jest nasza „dusza polska”, narodowy czy społeczno-narodowy aspekt naszej psychiki, zarówno świadomości jak i podświadomości. Poznać skrypt to poznać przeznaczenie. Poznać to, do realizacji czego dążymy nieświadomie.

]]> http://fundacjazygmuntastarego.krzysztofbudziakowski.pl/wpis/dusza-polska-na-kozetce-terapeutycznej/feed/ 0 http://fundacjazygmuntastarego.krzysztofbudziakowski.pl/wpis/list-otwarty-do-malanowskiego/ http://fundacjazygmuntastarego.krzysztofbudziakowski.pl/wpis/list-otwarty-do-malanowskiego/#comments Fri, 29 May 2015 12:25:53 +0000 http://fundacjazygmuntastarego.krzysztofbudziakowski.pl/?p=2009
Krzysztof Budziakowski

top2

W roku 1979 Mirosław Dzielski opublikował poza cenzurą szkic zatytułowany „Jak zachować władzę w PRL. Życzenia noworoczne dla por. Jerzego Borewicza”. Manifest ten, adresowany do pragmatycznego i cynicznego milicjanta, bohatera serialu „07 zgłoś się” granego przez Bronisława Cieślaka, stanowił zaskakującą propozycję dla realistycznie myślącej części władz. Dzielski proponował w nim nomenklaturze dokonanie – bagatela – zmiany ustroju i przejęcie rzeczywistej własności przedsiębiorstw państwowych. List wśród wielu opozycjonistów wywołał oburzenie, później został prawie zapomniany.

Dzisiaj Bronisław Cieślak występuje w serialu „Malanowski i Partnerzy” jako właściciel agencji detektywistycznej. Tę nową rolę można odczytywać również w sposób symboliczny. Stąd pomysł na nawiązanie do korespondencji z końca lat 70.

Szanowny Panie Poruczniku!

Proszę wybaczyć ten wykrzyknik, mam oczywiście świadomość, iż nie przedstawia się Pan już stopniem oficerskim, a w wyniku zawirowań historycznych wolał Pan też zmienić nazwisko na obecne. Zważywszy na Pański pragmatyzm, jawi się to jako działanie najzupełniej naturalne. Nowe czasy, nowy życiorys, nowa kariera… Przez wzgląd na przeszłość, pozwolę sobie jednak tytułować Pana po staremu, choć dzisiejszy stopień jest na pewno wyższy.

Przede wszystkim – gratulacje! Przyjemnie popatrzeć: minęło dwadzieścia pięć lat, ale najwidoczniej dobrze przez Pana wykorzystanych. Zamiast wytartej kurtki M65 – marynarka od Ermenegildo Zegny, wysłużonego Poloneza zastąpił Pan eleganckim Chryslerem… można by pomyśleć, że jest dobrze. Również Pańscy Partnerzy zdają się być żywym potwierdzeniem słusznej propozycji, złożonej ongi przez Mirosława Dzielskiego w wydanym w podziemiu „Jak zachować władzę w PRL. Życzenia noworoczne dla porucznika Borewicza”: kluczowe segmenty gospodarki dla Was w zamian za dopuszczenie mas do możliwości bogacenia się, podróżowania, swobody wypowiedzi etc.

Propozycja ta została rozważona przez Pańskich Partnerów, a po uzyskaniu ich akceptacji, jej fundamentalne założenia wcieliliście w życie. Wystarczy sięgnąć do pamiętnego listu i przytoczyć główne akapity, aby dowieść, że nieco już dziś zapomniany Dzielski, filozof związany z opozycją antykomunistyczną, jest de facto ideowym autorem otaczających nas obecnie realiów. Jest sprawą oczywistą, że słowa uznania dla wykonawców tych teoretycznych założeń, należą się Panu i Partnerom; napiszę o tym szerzej w dalszej części mego listu. Już teraz składam najserdeczniejsze gratulacje, nacechowane zarazem pewną troską.

]]> http://fundacjazygmuntastarego.krzysztofbudziakowski.pl/wpis/list-otwarty-do-malanowskiego/feed/ 0